Nigdy nie lubiłem klubów i dyskotek. W moim odczuciu ludzie zbierają się tam, aby wypić tak dużą ilość alkoholu jaką potrafi zaabsorbować ich organizm (choć czasem i tą granicę przekraczają), a z drugiej strony kiedy to już się stanie – “coś zaliczyć” – dotyczy zarówno mężczyzn jak kobiet!!
Pomijam również fakt, że stałymi bywalcami takich miejsc często są bardzo młodzi ludzie w wieku 14-20 lat.
I właśnie z tego względu, że tak jasno określony cel przyjścia do takiego klubu (co jest jak najbardziej OK dla tych osób) nie jest spójny z moimi celami, dlatego takich miejsc nie odwiedzam.
Czasem ktoś mnie pyta “ale gdzie w takim razie spotykasz tyle kobiet?!“. Ostatnio zacząłem się zastanawiać skąd wynika taki paradygmat, że kobiety można podrywać tylko w klubach?
Mam wrażenie, że religijność polskiego społeczeństwa ma tu coś do rzeczy. Bo przecież znakomita większość ludzi nie porusza tematów religii/wiary/etc nigdzie poza niedzielną wizytą w kościele. To może być jedna z przyczyn dla których niektórym wydaje się, że do podrywania nadają się tylko kluby i dyskoteki w piątkowe i sobotnie wieczory.
Zastanawiam się jak strasznie pogorszyłaby się jakość mojego życia gdybym przyjął taki paradygmat… nie, lepiej nie będę się nad tym zastanawiał – nie czuję potrzeby samoumartwiania się samą taką wizją :-)
Ostatnio miałem dobry przykład takiego “codziennego” uwodzenia, które znacznie poprawia nie tylko nasze samopoczucie, ale przede wszystkim osoby “podrywanej” – bo przecież o to w podrywaniu chodzi!!
Wracałem któregoś wieczoru IC z Krakowa, gdzie spędziłem doskonały weekend z kilkorgiem przyjaciół (to, że wszystkie były kobietami jest zupełnym przypadkiem!!! :) ). Wsiadłem do pociągu bez biletu, ale jeszcze przed startem poinformowałem o tym bardzo przyjemną (na ok. 32- czy 35-letnią) konduktorkę. Kiedy przyszła wypisać mi bilet odbyliśmy krótką, ale bardzo miłą pogawędkę, która sprawiła, że na tej 2 godzinnej trasie owa koduktorka zaglądała do mojego przedziału (w którym byłem sam) jeszcze 3-krotnie, za każdym razem znajdując “służbowy” pretekst by to uczynić.
W ten sposób spędziła w moim przedziale 1/3 mojej podróży bardzo umilając mi czas i promieniejąc pozytywnymi emocjami – jestem przekonany, że gdziekolwiek skończyła się jej podróż była o wiele bardziej uśmiechnięta niż zwykle.
Dlaczego o tym piszę? Nie każde “uwodzenie” czy “podrywanie” musi kończyć się w łóżku. Każde “uwodzenie” czy “podrywanie” musi kończyć się porządną dawką pozytywnych emocji i przywodzić uśmiech na samą myśl o chwili, kiedy byliśmy “podrywani”.
Gdzie zatem szukać wartościowych i atrakcyjnych kobiet? Nie mam na myśli samego PKP!!! :-)
Odpowiedź brzmi: wszędzie – wystarczy zdjąć klapki, które wielu ludziom zakłada na oczy społeczeństwo i rozejrzeć się patrząc wystarczająco uważnie, by dostrzec to, czego nie widzą inni.
(W tym miejscu muszę zaznaczyć, że ten wpis nie jest sponsorowany przez PKP ani żadnego innego przewoźnika kolejowego :-) )
LuvGeek is Digg proof thanks to caching by WP Super Cache